Dachowce

Bywa tak, że zaczynają krystalizować się marzenia. I bywa, że zaczyna nas to lękać.
Bo marzenia zawsze są o numer za duże i właściwie nie na czas. Bo one miały przyjść, ale przecież nie teraz, nie dziś i nie do mnie..

A one przychodzą, jak koty dachowce. Cichutko, z pomrukiem, ocierają się o nogi i mówią: zauważ mnie, weź mnie..

Nie dokarmione uwagą odchodzą w poszukiwaniu innej dobrej dłoni.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi Trochę Wiosny.

Co z tą dorosłością?

Może napije się Pan ze mną kawy, Panie dzieju?