Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2013

Toki myślowe

Przeszedł jeden. Następny przyszedł.

Jaki był? Jaki będzie?

Wtulona w męża oglądałam fontanny rozpryskujące się na niebie i wcale nie myślałam o jakichś górnolotnych sprawach. Myślałam o tym, czy Mały się nie obudzi. Obserwowałam, ile karetek wyjedzie do wypadków.Zastanawiałam, która petarda uderzy w nasze okno na dziesiątym, jakże elegancko usytuowanym na taką okoliczność, piętrze.

- Oni wszyscy wyglądają jak jakieś opętane zombie, nie sądzisz?

- Właśnie o tym samym myślałem.

;)

Grunt, to patrzeć w jednym kierunku i mieć zbliżone toki myślowe. Tak sądzę. I my je mamy.

Miejcie dobry rok moi drodzy!

Ze wspólnymi tokami myślowymi i nie tylko..

Wigiliny post

Tradycyjnie, jak co roku w święta, wydeptują we mnie ślady troski. Czy każdemu będzie jutro dobrze? Czy nikomu nie będzie smutno? Czy bezdomny, który grzał ręce przy kaloryferze na klatce zje jutro, a właściwie już dziś, gdzieś jakąś wigilijną wieczerzę? Czy wszystkie dzieci dostaną prezenty? Czy czyjeś serce nie będzie samotne..

Tak chyba będzie już zawsze. Zapach makowca w domu, smak krojonych na sałatkę jarzyn, świąteczne melodie i one.

Troski, jak gawrony, wydreptujące szlaki w moich myślach.

Wynosząc ciasto na balkon usłyszałam pytanie za plecami:

- Nie minął cię w drzwiach jakiś gruby koleś?

-...?

- No gwiazdor, czy jakoś tak, uśmiechnął się pod nosem mąż. No zobacz pod choinkę moja gapko..

No i znalazłam. Oryginalnie wyglądający prezent. Wielki pakunek z folii bąbelkowej obklejony czarną taśmą izolacyjną;) A na nim karteczka.

"Dla mojej kochanej żony"

Moje ulubione perfumy... Na mój znak zapytania w oczach, usłyszałam..

- Bo ogólnie, to bardzo Cię kocham.

Wtulam teraz nos w pach…

Świątecznie:)

Nie doświadczyłam w życiu niczego lepszego niż ciepło płynące od drugiego człowieka. Jakiś uśmiech, jakieś dobre słowo, łagodne spojrzenie, pomoc, radosne spotkanie, cierpliwe wysłuchanie, spokojne pomilczenie. Nie ma nic cudowniejszego niż przytulenie szczere i pełne życzliwości.

Uwielbiam ludzi i wszystko dobro, które między nimi jest.

I tego Wam życzę z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Drugiego człowieka, który jest. Jest obok, naprzeciw, po drugiej stronie kabla, na monitorze komputera, w liście, zdjęciu, pamięci choćby, bo już odszedł...

Życzę Wam z całego serca tego doświadczenia miłości takiej po prostu. Bo jesteśmy.

I zdrowia Wam i Waszym bliskim. I spełnienia marzeń lub najpierw ich zamarzenia. Życzę Wam wiary w to, że spełni się każde jedno, jakie ośmielicie się mieć. Nie pozwólcie małym umysłom wmówić Wam, że Wasze marzenia są za wielkie...

Życzę Wam spokoju w sobie takiego, który pozwala spać i niepokoju, który pcha do przodu. I lekkiej radości Wam życzę i dużo śmiechu radosnego…

Bogini

Po pracy z ogromną wewnętrzną obawą i oporem udałam się na zakupy. Wiadomo, co dzieje się w marketach ostatnimi dniami.. Pojechałam tam tylko dlatego, że w lodówce zagnieździło się jedynie światło i zdechłe z głodu myszy;)

Nabrałam produktów niezbędnych, czyli kilka tysięcy zupek chińskich dla męża i kanapki mleczne dla dziecka, niech czują, że święta idą, a co! Potem przebiegłam się kurcgalopem między regałami w poszukiwaniu pewnego paprykarzu, który to również jest pokarmem wigilijnym na osobiste życzenie małżonka.

I wszystko byłoby normalnie, czyli tłumnie, łokciowo, przepychaniowo i elegancko nerwowo, gdyby nie pewien fakt..

A mianowicie ludzie się na mnie gapili. W sumie faceci bardziej. Każdy mijany zaglądał mi głęboko w oczy i było to o tyle dziwne, że nie czułam się dziś w szczytowej formie mojej atrakcyjności;) Miałam świadomość rajtek podciągniętych pod cycki, chroniących przed chłodem i włosów spuszonych wiatrem. Ale myślę sobie- cóż, urok, to urok, trudno.. Jestem boginią naj…

Uśmiech

Nie ma to, jak się pośmiać. Zdrowo i do łez. W doborowym towarzystwie:)

Taka byłam dziś połamana, taka zmęczona, zestresowana i smutna chyba nawet. Znowu dzień minął za szybko, a Mały nadal nie jest zdrowy. Kolejna utarczka słowna, kolejne wyjaśnienia, kolejny papieros na nerwy, a potem na wytchnienie. Kolejny grudzień pełen myśli, że czasem wszystko jest nie tak, jak byśmy tego chcieli.

Człowiek ma jakieś wyobrażenia, jakieś marzenia, a tu nijak się one do rzeczywistości dopasować mogą. Bo trudno komuś coś wytłumaczyć, innemu komuś pomóc się nie da, kogoś innego się kocha taką trudną codzienną miłością. I jeszcze to ciśnienie, co skacze w naszych głowach bólem.

I w jednej chwili życie się uśmiecha. Po prostu:) Bo gdzieś Ktoś jest, kto myśli podobnie, kto czuje te same fal wibrowania. Ktoś, a właściwie Ktosia..

Kolejna cudna Kobieta na mojej drodze. Kobieta mocna, mądra i dobra. A jednocześnie delikatna, śliczna i krucha. Kobieta, która myśli i odczuwa. Więcej niż tylko rozpacz przed pora…

Takie tam

Ktoś mi ostatnio marudził, że jestem w blogu rozemocjonowana, a lepsza byłam taka emocjonalna..

Cóż, że tak powiem elegancko, acz dosadnie- mam to w pompce, jaka się komuś być wydaję;)

Jestem taka, jaką mnie dzień obudzi, życie dopadnie i świat spać ułoży.

Jak mnie coś dotyka, to się emocjonuję, jak pensjonarka. Jak mnie wkurwia, to się wnerwiam. Jak ktoś na mnie fuczy, to się zamykam w sobie i mam ofa, a jak jestem zmęczona, jak dziś, to siedzę i kombinuję.. Co by tu zrobić?

Kawa wypita, druga też, śniadanie miało być, ale się wybyło, zakupy zrobione, młody zapalony oskrzelowo, obiad czeka na ugotowanie, a ja siedzę i nie mam chęci. Na nic. Absolutnie nic. Nawet gadać z Małą mi się nie chce, bo obawiam się, że będę z braku chęci wymawiała tylko co 4 słowo;)

Rozmyślam sobie o takich jednych tabsach, co to moja schizofreniczna mamam pobiera na tzw. chęci. A jakby tak nabyć ten specyfik? Na takie dni, jak dziś..

Mamka ostatnio wyznała mi, że przy możliwych dwóch na dobę spożyła tychże 5 sztuk…