Porządna

Moje życie wiotczeje.. Zawiesiłam w kuchni.. zazdroski. Umyłam okna, zmieniłam firany w pokoju, zrobiłam zakupy i wyczyściłam lustro w komandorze.

Wiotczeję w stronę codzienności. Mój dobry Kolega jakoś to tak określił, że staję się przyziemna. Cóż, taki fakt. Ostatnie piękne perspektywy zasłoniłam tymi cholernymi zazdroskami. Po kiego czorta, sama nie wiem.. Chyba chcę poudawać porządną gospodynię. Którą, nota bene, nigdy nie miałam ambicji być.

Odczuwam dyskomfort z sobą taką. Udomowioną, najedzoną pierogami, z widokiem na nic.

 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi Trochę Wiosny.

Co z tą dorosłością?

Może napije się Pan ze mną kawy, Panie dzieju?