Ciąg dalszy

Masy ludzi w holu szpitalnym. Chorzy, nerwowi, kaszlący, na wózkach. Zmęczeni i niecierpliwi. Zmarznięci i mokrzy.

Stoimy z Tatą zerkając na siebie, że nam też nie jest dobrze, ale chyba jednak lepiej niż wielu innym tutaj, dziś. Przemieszczamy się pomiędzy piętrami, okienkami, poczekalniami. Trafiamy na poziom -1, tutaj będzie badanie. Jest nam zimno, oboje się denerwujemy i oboje tego nie okazujemy. Jesteśmy tacy do siebie podobni. Oboje mamy zimne dłonie. Okrywam plecy Taty marynarką, wiem, że szybko robi mu się zimno. Boję się. Sama nie wiem czego, ale to ostatnio stan, którego często doświadczam. Obawa, lęk, irracjonalny strach wypełzający z różnych stron.

Tata jest jak duże dziecko, całkowicie zdany na mnie, całkowicie ufny i taki pewien, że ja mu wszystko wytłumaczę, powiem, zadbam.

Kiedy to się zmieniło? Od kiedy jestem rodzicem własnego ojca?

Po badaniu wsiadamy do samochodu, karmię Tatę kanapkami, daję mu gorącej herbaty, nagrzewam w aucie i jedziemy. Tata coś opowiada. Łapię się na tym,  że przytakuję "mmhmm.." jak mojemu synkowi. Nie skupiam się na wszystkim, co opowiada, błądzę myślami w sobie, szukam odpowiedzi na pewne pytanie.

Zostawiam zmęczonego Tatę w domu i wracam. Deszcz utrudnia drogę, jest smutno, buro, droga wydaje się nie mieć końca. Drzewa tańczą na poboczach zachęcając do czegoś.. Jadę szybko, pewnie za szybko, ale chcę skończyć tą drogę.

W pewnym momencie znajduję odpowiedź na pytanie. Przychodzi do mnie sama, spada tak nagle, że zjeżdżam na pobocze, żeby się z nią zmierzyć. Stoję tam dłuższą chwilę i myślę. Przestaję czuć cokolwiek. Przestaję się bać, bo strach osiągnął stan bezczucia. Wszystko i tak się skończy, czy tego chcę, czy nie. Czy będę drżała obawą, czy puszczę lęk, jak latawiec i on uniesie mnie ponad. Ci wszyscy ludzie ze szpitala umrą. Tata umrze. Ja też. To fakt.

Ale jeszcze nie teraz. Nie dziś.

Włączam płytę. Słucham. Noga staje się lżejsza na gazie. Na moment wychodzi słońce. Jak znak. Że zawsze jest jakiś ciąg dalszy.. Nawet potem, już bez nas.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi Trochę Wiosny.

Co z tą dorosłością?

Może napije się Pan ze mną kawy, Panie dzieju?