Jesień jak Boże szepty

Za oknem deszcz rozpuszcza marzenia jak cukier w herbacie. Osładzając  szarugę.
Chłód wkrada się pod kołnierz otulając dekolt szalem wspomnienia minionej nocy.
Rozpraszając mgłę.
Drzewa przygotowują się na kolory jesieni, chcąc jeszcze schronić w swym cieniu zakochanych.
Dodając wiary.
Że wszystko jest możliwe, nawet niemożliwe.
Nawet największa niewiara i zwątpienie mogą zamienić się w słodka nadzieję.
Na to, że przywitamy Boże szepty razem.
Szepcząc: jesteś? jestem.. jesteśmy..Zakochani.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi Trochę Wiosny.

Co z tą dorosłością?

Może napije się Pan ze mną kawy, Panie dzieju?