Zachwyt

Zachwyca mnie Człowiek. To, ile w nim ludzkości, ile pomieszania, ile bólu czasem. Ile wiatrów może targać jednym Nim. Ile radości zmieścić może jeden uśmiech, nawet taki nie widziany, a tylko słyszany. Ile ciszy może być w czyichś słowach. Ile niepewności. Kocham Człowieka w Człowieku. A tak nieliczni go doceniają w sobie. Tak niewielu go w sobie szanuje, pilnuje i pieści.

Tak, pieścić musimy w sobie to, co z nas czyni ludzi. Ludzi zmysłowych, wielowymiarowych, ludzi dosłownych i przeniesionych. Równoległych także. Jak pięknym musi być spotkanie dwojga takich osób. Takich ludzi wypełnionych sobą. Cudowne narzędzia zostały nam dane w postaci zmysłów, a tak nieczęsto świadomie ich używamy.

Zamknijmy oczy i usłyszmy muzykę, która podkładem niech będzie dla rytmu krwi. Poczujmy smak wina, musztardy i pocałunku. Niech otuli nas zapach zimy, wiosny, lata i jesieni. Spójrzmy w oczy starego człowieka, mijającego nas na ulicy. Zobaczmy w nich życie, które było, jest i będzie. Niech dotknie nas czyjeś słowo. Czyjaś myśl. Czyjaś pomocna jakże dłoń.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi Trochę Wiosny.

Co z tą dorosłością?

Może napije się Pan ze mną kawy, Panie dzieju?