Proszę Państwa przyszła! Przyszła Trochę Wiosna nasza oczekiwana! Brzęczy, kwili, ćwieraka, pachnie, szumi, szeleści, jaśnieje, prześwieca, walczy z chmurami, potyka się o reszty zmurszałego śniegu.. Pierwszym, po czym Ją dziś poznałam, tę Trochę Wiosnę, był naprawiony zamek w domofonie!:) Ludzie uśmiechnięci wchodzą i wychodzą.. Nikt nie psioczy pod nosem. Atmosfera się zrobiła na klatce taka prawie wiosenna. Balkon na ościerz, smaga po stópkach lekka bryza pozimowa. Idąc na zakupy wymyślilam instrukcję obsługi Trochę Wiosny. Oto ona: Idąc: a. po grzęzadłach- patrz uważnie pod nogi, bo rozmaczają się rożne takie tam :) ale słuchaj, co dociera z lewa i prawa ( zamknij uszy na samochody, traktory, odrzutowce i wszystko, co nieładne..) b. po suchym idąc- patrz, patrz i patrz... najlepiej na wysokosci oczu, bo poniżej rozmakające różne takie tam plus śmieci Stojąc: zamykaj oczy i słuchaj, czuj, wąchaj( jeśli nie jestes w okolicach grzęzawisk, samochodów, traktor...
- Ulka, bo powiem szefowi, że wyszywasz w pracy. Powiedziała Pani z Pięknie Wymalowanymi Oczętami w punkcie napraw melakserów. Powiedziała to do Innej Pani, skrytej za regałem. Spojrzałam na nią pakując ów sprzęt odebrany z reklamacji w reklamówkę. ( bardzo nie lubię reklamowek!)Już chciałam przemilczeć, ale nie wytrzymałam, bo... Zajrzawszy za regał wspomniany ujrzałam Inną Panią, która okazała się Blondynką w Ciąży Wysokiej, i która to siedziała na krześle i... faktycznie wyszywała!!! - Ta Pani naprawdę wyszywa!!? Wystrzeliło ze mnie, jak z karabinu. A minę miałam zapewne jak Filip w konopiach. - No, właśnie to POWIEDZIAŁAM, z uśmiechem odparła Ta Od Melakserów. - A ja myślałam, że to oznacza coś innego, wydukałam, bo już sama się zapętliłam. Panie Obie popatrzyły na siebie znacząco. - Bo widzicie Panie, uprzedziłam ewentualne popukanie w czoło- kiedy mówimy, że ktoś szyje, to znaczy, że kłamie. Kiedy ktoś czaruje, znaczy, że nawija makaron na uszy, kiedy kadzi, to schleb...
Wróciłam od Sister i Szwagra, z którymi spędziłam bardzo mile i rodzinnie czas od wczoraj. Naoglądaliśmy się filmów, pojedliśmy smakołyków, pogadaliśmy. Dziś leżakowaliśmy do południa, bo nierozgarnięte jednak chmury na niebie nie zachęcały do wystawienia nosów spod kołder. Lubię tą moją rodzinkę, są tacy normalni i bezproblemowi. Dzięki Bogu, że ich mam. Dobrze wiedzieć, że gdzieś się przynależy, że nawet jeśli w moim mieszkaniu wita mnie cisza, to gdzie indziej witają mnie słowa i miłość. Jutro wybieram się do Rodziców, obiecałam pomóc im przy wiosennych porządkach, zamierzam zabrać Tatę na badania, bo coś niedomaga.. Martwi mnie to. Staram się omijać myślą pewne problemy, czasem próbuję ominąć swoją dorosłość. Najzwyczajniej w świecie, choć staram się tego nie okazywać, boję się niektórych spraw, że ich nie udźwignę, że nie będę potrafiła się zachować. Plączą mi się niekiedy po głowie myśli, że nie umiem być dorosła, bo nigdy nikt mnie tego nie nauczył. Nie miałam też c...
Mnie to dopiero zaskoczyłaś:-) Ostatnio mało jestem blogowa, więc czekam cierpliwie, aż mi minie. Dziękuję, Olenko:-))))
OdpowiedzUsuńpuk..puk.. spoczęłaś na laurach ? ;)
OdpowiedzUsuń