Sama

Jeszcze kilka lat temu lubiłam przebywać z ludźmi. Z grupami ludzi, w towarzystwie, lubiłam należeć do zbiorów ludzkich.
Chadzałam na spotkania ewangelików. Tam jest pociskowo, jeśli chodzi o należenie. Grupa pochłania człowieka.
Lubiłam spotkania przy kawce z kilkoma osobami. Lubiłam gości. Lubiłam sobie pogadać w bibliotece z paniami, w windzie z sąsiadami, w mięsnym ze sprzedawczyniami..

Ale już jest ciszej. Już nie muszę.. Autyzm naszej rodziny, przeżycia ostatniego czasu, lęki i napady paniki, przemijanie, przypomniały mi o tym, że najciekawsze jest przebywanie z sobą. Delektowanie się tym, co do tej pory w sobie uzbierałam. Wszystkimi moimi myślami. Moimi rozmarzeniami. Fantazjami. Planami. Krajami we mnie ukrytymi.

Lubię być sama. Wtedy najbardziej smakuje mi herbata, bo ją piję, a nie łykam.
Wtedy futerko mojego kota jest najbardziej puchate i pachnące przywiązaniem.
Wtedy wypływają ze mnie najładniejsze kolory i najpełniejsze słowa.
Wtedy najładniej wyglądają płomyki świeczek.
Wtedy najciekawsza jest książka.
Wtedy najlepiej  się oglądają filmy.
Polubiłam cztery kąty mojej duszy, bo de facto tylko one mi w końcu zostaną..

I owszem, czasem w duszy zawieje chłodem, bo wie, że minie..
Owszem.


image


               (Anna Świrszczyńska)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Instrukcja obsługi Trochę Wiosny.

Co z tą dorosłością?

Może napije się Pan ze mną kawy, Panie dzieju?