Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2008

Moje szczęście

Za oknem skwar i odgłosy dzieci bawiących się na przedszkolnym trwniku. W domu cisza przeplatana tykaniem kuchennego zegara. Tik tak tik tak...odmierza godziny snu mojego męża po nocce. Ja siedzę cichutko ze słodziutką cappucino i czytam stare wpisy w tym blogu. Dotarłam do zeszłego sierpnia. W 10 minut. A przecież to ponad 300 dni.. Najlepszych dni w moim życiu. Bezładnie zapisanych skromnymi słowami w krótkich postach. Aż szkoda, że nie można szczęścia uwiecznić inaczej. Że nie da się go zapakować w trzech wymiarach w ramkę i zawiesić na ścianie. Albo zapakować w wiele małych pudełeczek i rozdać tym, którym go brakuje. Bo przecież szczęście mnoży się, kiedy się je dzieli... Chociaż kto wie, może innym potrzebne jest inne szczęście. Takie bardziej z pompą, głośniejsze, rozdymane, kolorowe, jak wesołe miasteczko i cyrk w jednym. A moje szczęście jest leciutkie jak zefirek, cichuteńko owiewa naszą trójkę, smakuje ziemniaczkami z koperkiem i pachnie świeżymi ogórkami. Moje szczęście wy...

Ciężarówka:)

Znowu milion lat nic tu nie napisałam, ale mam niemoc twórczą jak ta lala:) A może po prostu zaczęłam żyć bardziej "tu i teraz", niż bujać w obłokach? Może... To już 7 miesiąc powiększania się, jeszcze 2,5 i się rozmnożę na mnie i synusia Wojciecha. Po dziadku męża, którego nie znałam, ale który ponoć klawy facet był. Synuś daje mi popalić, bo już okazuje charakterek. Nie lubi niektórych pozycji i dzielnie protestuje, kiedy mama np ułoży sie na lewym boku. Co wg podrecznika jest fantastyczną pozycją dla ciężarnej...:) Mój synuś ma w nosie podręczniki. Ha. Poza tym w moim życiu trwa przyjemny marazm. Dni upływają na kanapie w oczekiwaniu powrotu mężulka, ewentualnie szarpnę się na jakiś obiad, albo robię sobie spa na balkonie. Trochę mi chwilami odbija, co uwidacznia się próbą egzystencjalnych rozmów o północy. Biedny jest mój mąż. Ale kochany i dzielny:) Powoli przygotowujemy się na wielkie wejście małego smoka, ale idzie nam to, jak przysłowiowa krew z nosa. Mam absolutne...